Całus w smark

Pochyliłam się, żeby pocałować opalony siedmioletni policzek. Tak sobie, na przystanku, bez wyraźnego powodu, oprócz takiego, że kocham. Jednak w ostatnim momencie siedmioletnia główka szarpnęła się niefortunnie i moje usta spoczęły w macierzyńskim pocałunku na zasmarkanym podnosiu. Poczułam złoworogo słony smak…

Esencja macierzyństwa jak ta lala. Nawet gdy nic na to nie wskazuje. Nawet gdy jest już prawie reklamowo sielankowo. Jeden impuls do osiągnięcia ideału. Idziesz w to i… dostajesz smarki do oblizania. Rzeczywistości jak zwykle daleko do wizji!

Chcesz pokazać miłość, a życie nagradza cię pocałowaniem smarków, jak klamki drzwi do czegoś, co ktoś usiłuje nam sprzedać jako najfajniejsze. Ale nie peszmy się. Ważne, że ta miłość jest. I czas na całusy nawet gdy nie lądują na zaplanowanym lotnisku. I uśmiech chłopca, który zupełnie nie zauważył nic niestosownego w tym, że zamiast policzkiem trafił w usta matki smarkami.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>