Rozmowy

- Ale mamy szczęście, że mama pracuje tylko czasami. I nie musimy nigdzie chodzić- powiedział Felek do Lili w autobusie, gdy równie dobrze mogłam ich nie słyszeć (siadamy z reguły osobno!!).

Powiedział to zapewne między wymianą przypuszczeń, czym żywią się ptaki kiwi a intonowaniem romantycznych piosenek o pierdzeniu. Uwielbiam z nimi jeździć autobusami…. Nawet jeśli najczęściej to samo zdanie można by potraktować jako absurdalnie wręcz ironiczny żart :)

Lubię wiedzieć że to co robię mam sens i że udaje mi się powoli osiągać idealną równowagę między dbaniem o własne interesy jako – nie, nie matki, nie kobiety, lecz, kurczę, człowieka- a pełnieniem funkcji mamy, jaką chcę być.

Czasami pracuję. I to jest OK. Bo gdy wracam z ,,pracy” (i odeśpię), moje dzieci zachwycone słuchają o przyjściu na świat nowego człowieka. Zwykle licytują się, czy był to chłopiec czy dziewczynka. I czy było w domu, czy w szpitalu. A potem chcą kakałko albo płatki.

Tak, czasami nie jest mi łatwo dopiąć wszystko na ostatni guzik. Nie wiem, jak będzie, gdy Lila pójdzie do szkoły (we wrześniu!!), nie mam czasu, nie zdążę porządnie zjeść. Ale zasłyszane w autobusie zdanie wypowiedziane przez moje dziecko, wyrażające tak prosto i słodko zadowolenie z życia, jakie owo dziecko ma możliwość realizować przynosi mi satysfakcję, wzruszenie, spełnienie. I chociaż ten wpis czytany zaraz po tym poprzednim mógłby wskazywać na czule wyhodowaną dwubiegunówkę ja wiem, że… dokądś idziemy. A tam, dokąd idziemy jest chyba całkiem fajnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>