Z położną czy bez?

Dziękuję za wszystkie gratulacje i wyrazy życzliwości- serce rośnie że tyle osób cieszy się razem z nami z powiększenia rodziny! Aż przyjemniej się wymiotuje co godzinę gdy człowiek wie po co to wszystko :)

Ponieważ wielu moich znajomych o to pyta, ustosunkuję się do pewnego zagadnienia już teraz. Oczywiście poród domowy, ale czy zamierzamy dzwonić w ogóle po położną? Wybrnę z tego dyplomatycznie: na dzień dzisiejszy nie widzę zupełnie potrzeby przepełniania naszego niewielkiego lokum dodatkowymi dwiema osobami (bo w UK do porodów domowych z reguły przyjeżdżają dwie położne), a nawet jedną- ale kto wie czego mi się zachce gdy nadejdzie ten moment? Dzień porodu wymarzyłam sobie jako sesję w spa- robię coś dla siebie- RODZĘ w bezpiecznym otoczeniu- a obecne osoby mi sprzyjają. Nie gadają do mnie, nie proszą o nic, nie zadają pytań, nie są w pracy, nie szeleszczą papierami i nie brzęczą sprzętem. Przynoszą frytki i lód do ssania wyłącznie gdy o to poproszę. Dają mi monopol na laptopa (muzyka!) i SPOKÓJ.

Tym razem, z trzecim dzieckiem, mam ogromną potrzebę niezależności, decyzyjności, samostanowienia. Z doświadczenia wiem, że to one dają najwięcej korzyści, także ,,hormonalnych” a to właśne hormonalne korzyści przyczyniają się do bezpiecznego porodu. Czuję, że pójdzie szybko i sprawnie- nie zamierzam tracić sił na szamotanie się podczas rodzenia, bo wiem, że będą mi one potrzebne na początki POTRÓJNEGO macierzyństwa.

Wracając do pytania- z położną czy bez- powiem wprost: nie wiem. I nie czuję się w obowiązku wiedzieć teraz. Być może zaistnieją okoliczności, w których poczuję, że przydałaby się dodatkowa para rąk i głowa i wtedy zadzwonimy. Na pewno damy znać, jak tylko urodzę dziecko, być może jeszcze przed pojawieniem się łożyska. Ale nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek będzie (w dobrej wierze) zaglądał mi w krocze celem oceny stanu/ zaszycia gdy ja będę witała maleństwo i świętowała pierwsze karmienie piersią. Nie zakładam w ogóle takiej możliwości, że podczas tych świętych chwil będę musiała odpowiadać na jakiekolwiek pytania. JAKIEKOLWIEK. Dlatego idealną dla mnie sytuacją byłby poród bez medycznej asysty i zaproszenie położnej po fakcie, gdy dziecinka z łożyskiem będą już bezpiecznie leżeć obok mnie a moja rodzina (mąż i dzieci) zyskają szansę na zapoznanie się z nowym jej członkiem. Wtedy niech sobie położna przyjedzie, wypełni swoje papiery i odfajkuje co trzeba :)

Takie mam marzenia. Jak będzie? Będzie dobrze. Wiem, że gdyby to miały być bliźnięta albo poród pośladkowy, mogłabym poczuć potrzebę obecności położnej podczas porodu domowego dlatego nie jestem niewolnikiem żadnej idei. Po prostu zdaję się na swoję intuicję. Od dawna mnie nie zawiodła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>