Ciąża to stan umysłu

Gdyby moje dzieci pisały tego bloga, czytalibyście:

,,Od dawna nigdzie nie byliśmy. Mama głównie leży na kanapie. Czasami mamy gości i wtedy mamy się z kim bawić. W przeciwnym razie oglądamy bajki. W tygodniu edukacyjne, w weekendy normalne, np. Aladyna. Codziennie jemy makaron. Gdy chcemy coś od mamy, jest niewielka szansa, że zareaguje.”

Jak wielką niesprawiedliwością jest to, że wraz z matką nie jest w ciąży cała rodzina. Nie, definitywnie oni nie są w ciąży. Nie rzygają na skutek przyjęcia jakiejkolwiek formy pozycji pionowej, są ciągle głodni i mają ochotę coś robić. Doświadczać pozytywnych wrażeń. Rozmawiać. Przytulać się. Kontynuować swoją normalność. Gdyby nie Marcin i jego system zmianowy który sprawia, że pracuje tylko 3- 4 dni w tygodniu, skapitulowałabym. To znaczy już skapitulowałam, ale miałoby to bardziej dramatyczne skutki. Gdyby oni byli w ciąży, jak ja… Spaliby całymi dniami i nic nie jedli. Poradzilibyśmy sobie.

Ostatnie 3 dni nie rzygałam i opanowała mnie euforia. Na USG powiedzieli, że oto skończył się 12 tydzień i mentalnie odczułam to jako uwolnienie z pęt. Przecież najgorsze są pierwsze 12 tygodnie!- śpiewałam w duszy i kochałam świat. Niestety po 3 dniach moje ciało zapomniało, że poród już za pół roku i obraziło się po raz kolejny, jakbym znowu zaszła w ciążę dopiero co, specjalnie jemu na złość. Halo, halo, kochany organiźmie, przecież nie taka była umowa. Halo, ja jestem doulą, rozumiesz? Miały być tylko doznania duchowe i czerpanie energii z Pramatki Ziemi. Myślałam, że etap zdychania już za mną, że rewolucja stawania się matką już przerobiona 8 lat temu. Ofiary pochowane a krzywdy wybaczone. Niestety.

Czuję się, jak pod obszernym szklanym kloszem. Nade mną włoska klasa robotnicza. Śmieją się, kłócą i gotują 3 razy dziennie. Czasami robię się od tego głodna, częściej nieszczęśliwa. Nie jestem w stanie się doliczyć, ile tam ich jest. Raz 3 dzieci, raz 5, ostatnio nie było żadnego. Leżę na kanapie pod ich balkonem i nasłuchuję. Nagle płacz niemowlęcia, dochodzi z torów za płotem. ,,Niemożliwe”- myślę sobie przerażona. Chociaż ostatnio słuch i szklany zakrzywiony klosz mnie nie zmylił. O 6 rano usłyszałam płacz na torach. Podeszłam do płotu, a tam samobójczyni we łzach. Nieudolnie- doulowato gadałam do niej tak długo, aż podeszła do mnie i dała sobie pomóc w przejściu przez obwiązany drutem kolczastym płot. Chciałam żeby została, dać jej coś do picia. Przytuliła się do mnie i uciekła do chłopaka, który ją właśnie rzucił i przez którego łkała na torach. Tak to właśnie z kobietami. Cierpią, płaczą, proszą o pomoc ale ich prawdziwa siła tkwi w ładowaniu się w bagno które im tych cierpień przysparza, ładowaniu się z gracją pijanej nastolatki przechodzącej przez kolczasty płot. Ktoś musi cierpieć na tym świecie. Z wielkim szacunkiem dla jej decyzji pozwoliłam jej odejść.

Schudłam już kilka kilo. Leżąc na kanapie podziwiałam swoje nogi, które już dawno tak dobrze nie wyglądały. Smukłe i opalone. Ironia losu, że to, co jest przyczyną ich pozytywnie zmienionego wyglądu już niedługo oblepi je obrzmiałą ociężałością a kolor ulegnie wyblakłej degradacji. Będą smutno- białe, miejscami różowawe na skutek desperackich prób naczynek krwionośnych bałgających o uwolnienie z tej matni. Niektóre grzecznie poorganizowane w żyłki, inne rozlane jak nieregularna siatka. Siatka popękana dźwiganiem zbyt tłustego karpia, który wciąż żywy, szamocze się i otwartym pyszczkiem usiłuje wykrzyczeć swoją krzywdę. Ale wydobywa się z niego tylko niemoc bez tlenu.

Ciąża ma to do siebie, że nie wypada narzekać, tym bardziej jeśli jest to już trzecie dziecko, tym bardziej planowane i celowo poczęte. Przecież wiedziałam na co się piszę. Więc o co mi chodzi? Rzygaj i gotuj, biegaj z dziećmi po łące, przytulaj się do drzew, a jak nie masz ochoty na jedzenie to jedz na siłę! I przestań się nad sobą użalać bo przecież wiadomo że będzie tylko gorzej. Do roboty!

Dlaczego tak się nie czułam w ciąży z Lilą gdy miałam więcej obowiązków, młodsze dziecko i pracę na etat? Bezmdłościowa ciąża z Lilą odebrała mi pokorę. Napełniła reprodukcyjną butą. Nasze samopoczucie zależy od nas (i trochę od tego co jemy- bleeeee- apetyczny liść sałaty i organiczna dynia ladują w kiblu z apetycznym pluskiem) !! Ogarnij się- myślę- umów się gdzieś, jedź, załatw coś pożytecznego. Mózg zalany wodami płodowymi. Neurony związane pępowiną. Do neokorteksu przyczepiło się łożysko i uciska wszystkie ośrodki odpowiedzialne za pamięć logiczne myślenie. Wpatruję się bezmyślnie w zdjęcie z USG przedstawiające MOJE DZIECKO i zachwycam się sarnio nad młodym, które już bym najchętniej wylizała. Powstrzymuję się przed tym gdyż wolne resztki neokorteksu wołają z ukrycia, że to zniszczyłoby fotkę.

Nad kiblem miewam myśli egzystencjalne i one utwierdzają mnie w przekonaniu, że ciąża to przede wszystkim  stan umysłu. Jego ssaczych przestrzeni. Które nietłumione mają szanse wybujać jak dalie w niestrzyżonym ogródku. Byliśmy dzisiaj na Dniu Otwartym lokalnych ogródków działkowych. Słoneczniki, kabaczki, cukinie, wszystko napęczniałe, pełne nasion i miąższu, chwalące się swoją zdolnością do dawania nowego życia. Pszczoły uwijały się roboczo obskakując wszystkie kapiące wręcz słodką obfitością kwiaty. To ja- myślę sobie- to mój brzuch i brzęczący pęd do życia w nim. Przyszedł czas, słodki nektar zaprosił obrotną pszczołę i oto uginam się pod ciężarem rosnącej- póki co mentalnie, bo jeszcze się ciążowo nic nie wybejbiło, chociaż może, minimalnie?- gałęzią pełną pucołowatego owocu. Więc czas to pojąć, że łodyga musi się ugiąć, siły witalne muszą się nadwyrężyć a część liści uschnąć, bo teraz czas jest dla nich, dla potomstwa, pełnego wigoru i koloru.

Pan w gabinecie USG powiedział, że termin porodu wygląda na 20 lutego. Zimowe jabłuszko. Zimorodek. Lila rysuje i kładzie na mnie swoją bosą stópkę. To dla tych stópek wszystko, więc chociaż nie jest łatwo- za pół roku będziemy świętować żniwa. Nie ma plonów bez wysiłku.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>