Coś jednak trzeba kupić!

Po opublikowaniu ostatniego wpisu przypomniało mi się mnóstwo rzeczy, których także nie chcę kupować ale zabrakło mi energii na edytowanie postu. Wanienka, pościelki, nianie elektroniczne…. Jest na tym świecie mnóstwo przedmiotów które wmówiono nam jako niezbędne a wcale takimi nie są. Jest jednak kilka, w które zamierzamy się zaopatrzyć- z wygody raczej niż poczucia konieczności aczkolwiek są i takie bez których trudno sobie wyobrazić opiekę nad noworodkiem. Oto moja lista:

1. Chusta- już nawet mam. Chyba nie trzeba pisać, dlaczego?

2. Pieluszki wielorazowe plus na wyprawy kilka paczek jednorazowych (rozkładających się, wykonanych bez użycia chemikaliów)- generalnie nie uważam, że pupa dziecka od momentu urodzenia marzy o zawinięciu ją w cokolwiek, więc zamierzam zakładać dziecku pieluszki przez mniejszość dnia- a już na pewno po 3, 4 miesiącu kiedy we wszystkich społeczeństwach ,,niezachodnich” dzieci fantastycznie łapią zasady komunikowania swoich potrzeb fizjologicznych. Nie wiem jak będzie u nas, ale ze zwykłych higieniczno- zdrowotno- ekologicznych przyczyn nie wyobrażam sobie pakować tej delikatnej skórki i tak ważnych organów w nic co przypomina choćby plastik, śmierdzi podejrzanie i powoduje przegrzania. Nie mam 100% zaufania do ŻADNYCH pieluch, są one kompletnie sprzeczne z naturą i ludzkimi instynktami, ale powiedzmy, że moja własna wygoda też coś tam znaczy, więc…. zaopatrzę się w conieco.

3. Hamak dla dzidzia- fanaberia :) Chcę kłaść maleństwo w hamaku gdy np. będę miała gości i ochotę na spokojne wypicie kawy, czy zaplanuję sobie kąpiel. Hamak będzie mobilny, więc razem ze stelażem będę go sobie mogła nosić po obejściu ile dusza zapragnie. Hamak według mnie ma tę podstawową przewagę nad innymi pojemnikami na dziecko, że przyjmuje w nim ono dogodną, embrionalną pozycję a w takiej jest szansa, że nie obudzi się po sekundzie od odłożenia. Jako postnatal doula u moich bogatych klientek (:D) kładłam dzieci do specjalnych kokonów, bo jest to ostatni krzyk noworodkowej mody- i zakup takiegoż również rozważałam. W kokonie dzieci nigdy się nie budziły odkładane, bo przybierały w nim pozycję dokładnie taką, jak na rękach- kokon się dostosowywał. Niestety poza swoją wysoką ceną (chociaż ok, hamaki nie są dużo tańsze) muszę przyznać, że ów kokon nie wygląda zbyt pięknie… Biała poducha z zagłębieniem. To już wolę mój rainbow hamak made in Brazil :)

Co jeszcze? Boże, nie wiem! Pewnie nie odmówię sobie kupienia chociaż kilku ciuszków w lumpeksach. Marcinek coś mruczy o zakupie składanej wanienki, więc możliwe że też nie pozbawię go tej przyjemności- sama nie zamierzam kąpać maleństwa przez CO NAJMNIEJ pierwszy miesiąc chociaż skłaniam się ku jeszcze dłuższemu okresowi. Może mi się jeszcze coś przypomni, to napiszę.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>