Dlaczego nie chcę znać płci dziecka przed porodem?

Za nami jedno, pierwsze i ostatnie USG. Więcej podglądania Dzidzia nie będzie. Obecnie normą jest ,,poznanie płci dziecka” przed jego narodzinami i oczywiście zarówno Felcia jak i Lilę również w tym celu demaskowaliśmy w okolicach osiemnastego tygodnia ciąży. Nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów czy niesmaku. Jednak tym razem postanowiliśmy inaczej. Nie chcemy znać płci dziecka zanim się urodzi. Dlaczego?

1. Bo szanujemy prawo według którego przez X lat istnienia gatunku ludzkiego nie było w 100 % wiarygodnej metody by wiedzieć czy narodzi się chłopiec czy dziewczynka. Matki bazowały na swojej intuicji, na momencie poczęcia, ale ostatecznie nie dało się tego idealnie przewidzieć. Działo się tak z jakiegoś powodu, którego my nie znamy, ale nie chcemy z nim polemizować. Gdyby na wieść o chłopcu w macicy na czole matki wyskakiwałaby zielona kropka, wszystko byłoby jasne. Ale tak się nie dzieje. Jest w tym zamysł, który postanowiliśmy uświęcić.

2. Bo nie chcemy się nastawiać mentalnie ani na chłopca ani na dziewczynkę. Nie chcemy determinować sposobu życia i funkcjonowania naszego Dzidzia w społeczeństwie zanim się jeszcze urodzi. Przecież wiadomo, że jak tylko ogłosimy, że szykuje się panienka, zostaniemy zasypani toną seksualnie określonych gadżetów i ubranek. I nawet jeśli będą to tylko śpioszki w różowe muchomorki, słodkie i niewinne, NIE CHCEMY tego określenia teraz, gdy ono sobie tam niewinnie hopsa na pępowinie i ma gdzieś swoją własną płeć. Nie chcę tego Dzidziowi odbierać, nie chcę zaburzać energii bezwarunkowej miłości którą my go darzymy bez względu na to, czy jest chłopcem czy dziewczynką.

3. Nie chcę mieć żadnych dodatkowych USG ponieważ nie wierzę w jego 100 % bezpieczeństwo. Marcinek też nie.

4. Bo chcę tę ciążę przejść skupiając się na porodzie, oksytocynowym haju i wizji idealnego ciałka które pojawi się z kosmatą główką a nie na snuciu domysłów jak Dzidzio będzie wyglądało za 10 lat i ,,kim będzie w przyszłości”.

5. Bo chcemy poczuć, jak to jest odkryć płeć dziecka po porodzie. Chyba trudno o większą ekscytację! I chociaż są tylko dwie możliwości do wyboru, nie wiem, co mogłoby być piękniejszą niespodzianką niż chłopiec albo dziewczynka, któreś z tych dwóch zmaterializowane nagle z platońskiej jaskini, w której było po prostu Dzidziem!

6. Bo jest mi doskonale wszystko jedno. Tak bardzo wszystko jedno już dawno mi nie było. I to jest cudowne. To jest tak cudowne, że w milszych momentach potrafi mi nawet osłodzić rzyganie kwaśnymi jeżynami!

 

 

Jedna myśl nt. „Dlaczego nie chcę znać płci dziecka przed porodem?

  1. ewa

    Marys. Nawet nie wiesz jak pozytywnie ci zazdraszczam takiego podejścia i czerpie z niego garściami. Dzidzia sie na razie nie spodziewam ale coraz bardziej nastawiam sie na chęć nieznania plci aż do momentu narodzin gdy juz się na drugie fizycznie zdecydujemy. ;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>