Olśniło mnie

Spojrzałam dzisiaj na na namiot rozstawiony w ogrodzie (okazyjnie co jakiś czas ktoś w nim śpi) i poczułam w dole brzucha rozlewający się dreszcz fizycznej przyjemności. Perfekcyjne miejsce na drugą fazę porodu! Fakt, będzie to luty, ale nasze namioty świetnie trzymają ciepło, poza tym podciągnę sobie farelkę na przedłużaczu… Tyle razy paliliśmy sobie lampy, także zimą, podczas ognisk, więc doskonale wiem, że jest to możliwe! W razie gdyby okazało się to niemożliwe, kupię sobie wcześniej ze dwa, trzy dodatkowe termofory- po fakcie rozdam je przyjaciółkom jako pamiątki…

Nie mam jakiegoś pędu do ,,udziwnień”, ale rzeczywiście wizja ,,nory” w której mogłabym spokojnie wydać na świat swoje szczenię wydała mi się tak potężnie pociągająca, że nie potrafię się jej oprzeć. Marcinek jest zadowolony z tego pomysłu i już zastanawia się jak zapewnić w środku lutego ogrzewanie w namiocie. Póki co stanęło na systemie jaki używa się dla gadów w terrarium…

Uwielbiam być sama i nie odmówię sobie przyjemności podążenia chociaż raz w życiu za swoim fizjologiczno- duchowym pragnieniem. Nie sposób też nie dostrzec dodatkowego plusu ,,tent birth”- chociaż ja będę miała w nim komfort kucania i czołgania się na czworakach, nie zmieści się tam już żadna położna :)

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>