Współpraca

Doulowałam wczoraj przy porodzie. Pierwszy dzidziuś, wzruszająca para, wszystko pięknie naturalne. W szczegóły nie chcę się zagłębiać ze względu na prywatność tej rodziny, chciałam jedynie opisać pewien proces z mojej perspektywy.

Trochę się obawiałam tego porodu ze względu na swoje samopoczucie ostatnimi czasy. Jednocześnie WIEDZIAŁAM, że jeśli to ja przy nim będę (bo tak na prawdę byłam doulą na zastępstwo, przez 10 dni wyjazdu ,,głównej” douli) a BĘDĘ, bo wyczułam to na ostatnim spotkaniu i nawet Marcinowi powiedziałam, że jestem pewna, że będę, bo wydawało mi sie, że mamie zależy właśnie na mnie- potem sama mi to wyznała, więc wszystko się potwierdziło, to stanie się coś, dzięki czemu będę miała siłę i możliwość wspierać tę wspaniałą rodzinę najlepiej jak się da. Nachodziły mnie jednak negatywne myśli: Co jeśli poród odbędzie się w nocy? I od razu anielska kontra: Jeśli to JA mam tam być, nie może być w nocy. Co jeśli będzie się przedłużał? Bywałam już przy poroach trwających 3 doby! Anioły na to: Nie może być to długi poród jeśli ty masz być przy nim doulą, bo jesteś w ciąży i bez odpoczynku nie dasz rady. Prawda.

Mama napisała mi przedwczoraj  bardzo późnym wieczorem (około północy) SMS-a, że czuje, że się coś zaczyna. Byłam po ciężkim dniu, wymiotowałam, popołudniowa drzemka przeciągnęła się do prawie 5 godzin… Zmroziło mnie. Postanowiłam na spokojnie zadziałać już wtedy i odpisałam jej: ,,Idź spać. Słodkich snów” z pewnością, że jeśli ona to zrobi, to obie wyśpimy się do rana i z nową energią powitamy nowego człowieka. Co się stało? Mama poszła spać. Zadzwoniła rano, że ma silne skurcze co 5 minut………..

Ja cudownie wyspana, szczęśliwa, jadę. Wzięłam sobie nawet ciuchy na zmianę jakby co, bo spodziewałam się, że poród pierwszej dzieciny, jak to bywało w moim doulowaniu wcześniej może potrwać. Jednocześnie w jakiejś absurdalnej pewności zakładałam, że pójdzie szybko. Mama robiła wizualizacje, pozbyła się strachu, szła do porodu pewna siebie i swojego ciała, co ją miało blokować- mówiłam sobie.

Poród postępował ekspresem i już po 4 godzinach od mojego przyjazdu światu objawiła się czarna czuprynka :) Potem cała reszta. Piękne, łzy, jak zawsze, ulga, oksytocyna.

Wracałam do domu zupełnie spokojna, że to co się zdarzyło to żaden cud. Po prostu ten poród miał być piękny, a ja miałam przy nim doulować. A ponieważ jestem w ciąży, nie mógł być ciężki ani długi. Zadbał o to cały wszechświat, zadbały nasze bobaski, które przecież uwielbiają oksytocynę :)

Jedna myśl nt. „Współpraca

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>