Dzienne archiwum: 14 listopada 2016

Dzień obrony

Odwiedziły nas wirusy. Z nosów leci, oczy jakieś małe, w nocy męczą kaszle wszelkiego rodzaju. Akurat w dobry czas, bo dzieci jakoś zafascynowane chorobami- co pozwala mi rozwinąć homeschoolingowe skrzydła, jako że temat należy do moich ulubionych :D

Mówimy sobie o tym, że kaszel to nie choroba, a mechanizm obronny organizmu który za jego pomocą nie dopuszcza zarazków głębiej, do płuc. Mówimy, że katar, chociaż uciążliwy, to wspaniała broń ciała przeciwko uporczywym drobnoustrojom, które są w dość niedelikatny sposób wypraszane na zewnątrz. Pytają, czy podobnie jest z gorączką i wysypką. A pewnie!

Więc przy kolejnym kichnięciu Lileczka, zamiast ubolewać nad tym, że dopadła ją choroba, mówi butnie: ,,Mam dzisiaj dzień oblony!” Jakże to zmienia perspektywę!

Bo trzeba uwierzyć w to, że nasze ciała są silne i mądre. Że chwilowa pozorna niedyspozycja to dowód na ich nieomylne działanie. Wystarczy im zaufać i… przeczekać. Nie walczyć, nie buntować się, a jedynie nauczyć się doceniać to, co dane nam jest za darmo i bez ślęczenia godzinami w poczekalniach przychodni- obronne mechanizmy naszego ciała- nawet jeśli momentami wydaje się, że to właśnie one nam szkodzą.