Styczeń

Nie zrobiłam podsumowania roku 2016. Jego końcówka upłynęła mi na oczekiwaniu na ostatni, przed moim własnym, poród, asystowaniu świeżo upieczonym Rodzicom, a Sylwester- udzielaniu im pomocy w podróży ze szpitala do domu, która nie należała do łatwych ze względu na niezbyt wspierający personel… Bardzo emocjonalne to były dni i nagle do drzwi zapukał Nowy Rok, niosący pod pachą styczeń- miesiąc poprzedzający luty. A w lutym mam rodzić. No to będę rodzić

Mam już basen i piękny mięciutki czerwony koc, długie ciepłe pończochy na latanie z gołą pupą po zimnej podłodze w tę i wew tę w poszukiwaniu idealnego miejsca na ten jeden, ostateczny głęboki wdech i wydech zwieńczony tym historycznym pierwszym zaczerpnięciem prawdziwego powietrza zamiast życiodajnej krwi z hojnego łożyska, miejsca, które może okazać się łazienką, kuchnią lub którymś z 2 pokoi. A może rzeczywiście namiotem? Kto wie, ostatnio moja wizja tańczenia ze skurczami bardziej zbliża się do ciepłej wody i kąpielówek dzieci asystujących mi w basenie… To tak trudno zaplanować! Moje ciało być może już wie, jak to będzie, ja- jeszcze nie. Ale radośnie otwarta jestem na każdą możliwość.

Chce mi się dziecka strasznie i całkiem białawe mleko płynące przy niewielkim  nacisku nieuchronnie o tym świadczy. Jestem już dość zmęczona ciążą, która od samego początku mnie nie rozpieszcza, od kilku dni doświadcząc dodatkowo ostrym bólem miednicy, który utrudnia chodzenie, siedzenie, wstawanie, zmienianie pozycji z jakiejkolwiek na jakąkolwiek. Skutecznie ratuję się masażami i olejem z nagietka, ale na prawdę pomaga zwykły odpoczynek i brak konieczności wykonywania ruchów. Poród po tym wszystkim to będzie pestka, dobrze to wiem, bo jak porównać maksymalnie dobę dyskomfortu z 9 miesiącami rzygania, mdlenia, bólu, obezwładniającego zmęczenia, zgagi i tej irytującej zależności od innych? Już od dawna nie mogę podbiegać do uciekającego autobusu, ciasto robię siedząc na podłodze a skarpety czy buty zakładam przez pół godziny i muszę to sobie zawsze wcześniej rozplanować… Jakie to męczące dla kogoś kto podejmuje decyzje i żyje szybko, spontanicznie, uwielbia samodzielność!

Mimo tych wszystkich uniedogodnień wyobrażenie noworodka na brzuchu, przy piersi, w ramionach budzi we mnie wręcz dreszcz oksytocynowej rozkoszy. Jako doula niejedno już widziałam, a jako towarzyszka Kobiet- słyszałam i wiem, co niekiedy zdarza się podczas narodzin, jednak nie ma we mnie nawet 1% obawy. Może jest to naiwność, może brak wyobraźni, a może osiągnęłam taki jej poziom, że nic nie jest w stanie zaburzyć moich sielankowo idealnych wizji? Co ciekawe, dziecko jawi się w nich jako nieskażony byt, figura z macierzyńsko- platońskiej jaskini, a nie konkretna osoba. Nie potomek z którym jako matka wiązałabym jakiekolwiek oczekiwania. Nie strażak, nie filozof, nie tancerka, a nawet nie wolny duch, grzebiący w błocie cherubinek czy poważna buzia wyglądająca spod gustownej czapeczki. Ale ciałko. Oczy. Wszechmądrość w nich. Mleko. Śliskość. Pępowina. Purpurowe usteczka rozdziawione w pierwotnym, odwiecznym oczekiwaniu na zasłużoną bliskość ludzkiej skóry.

I nic mnie nie będzie obchodzić.

W narodzinach trzeciego dziecka upatruję nadejścia wolności. Jest to pierwsza moja świadomie zaplanowana ciąża, a los okazał się na tyle łaskawy, że dał mi ułudę poczucia decyzyjności w tym zakresie. Wiadomo, że wszystkie dzieci są planowane i chciane tylko nie zawsze przez swoich biologicznych rodziców i nigdy nie mamy prawa tego osądzać bo musielibyśmy być tysiącletnimi mędrcami, by znać historię każdej pary, każdej kobiety i znać okoliczności każdego poczęcia do jakiego dochodzi na tym świecie. A nikt nim nie jest. Tym razem czuję się jednak spokojna, bo nasza historia, ta, którą znamy i pamiętamy, pięknie i czule oplata naszą teraźniejszość. Czuję się wyróżniona. Że to wyjątkowe maleństwo uzupełni życiorysy wielu osób (póki co aż czterech) i że to ja pomogę mu wydostać się na ten świat.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>