Uśmiech kobiety z wózkiem

Spotkało mnie dzisiaj coś bardzo miłego. Gdy czekałam na autobus do pracy, zapewne ciężko dysząc i świecąc ciążowym rumieńcem na kilometr, przechodząca obok kobieta z około półtorarocznym dzieciaczkiem we wózku uśmiechnęła się do mnie, a w tym uśmiechu było wszystko.

Było w nim: Wiem, jak to jest, bo przeszłam przez to samo. Jeszcze trochę, wytrzymasz. Musi być ci ciężko, ale dasz radę. Życzę udanego porodu i zdrówka dla maleństwa. Jestem z tobą solidarna.

Odwzajemniłam ten anielski uśmiech i zrobiło mi się ciepło, mimo straszącego z kwietnych kikutów szronu i pozamarzanych kałuż.

Przed oczami stanęły mi obrazy sprzed siedmiu lat. Felkowa ciąża dała mi tak do wiwatu, że jak tylko urodziłam, wpadłam w obsesję okazywania troski innym ciężarnym. Zmysły wyostrzyły mi się jak u psa i wywęchiwałam je nieomylnie w tramwajach, sklepach, w urzędach pocztowych. Wołałam przez cały wagon, żeby ustąpić miejsca, opieprzałam tych, którzy w kolejkach nie zamierzali się nad przyszłą matką ulitować. Empatyzowałam jak oszalała z matkami ryczących w miejscach publicznych infantów. Żeby im pokazać, że nie są same, bo ja też tam byłam i też mi nikt nie powiedział wcześniej, że macierzyństwo może wydawać się w swoich początkach jakąś diabelną pułapką.

Ale to tylko dlatego, że dajemy się wmanewrować w oszustwa społecznej pomyłki, która ciężarne, położnice i młode matki zamyka nie tylko w mieszkaniach (które na tym etapie przynoszą więcej obowiązków niż przyjemności) ale przede wszystkim w klatkach oczekiwań ze wszechstron. Nie ja pierwsza o tym piszę, ale wciąż mam wrażenie, że tylko w niektórych kręgach mentalny betonowy mur otaczający nasze wyobrażenie MATKI Z DZIECKIEM kruszeje delikatnie i ledwo zauważalnie z roku na rok. Dzieje się tak pewnie ze względu na popularność internetu, gdzie każdy może napisać, co czuje i utożsamić się z innymi, przechodzącymi to samo- i to jest wspaniałe- ale coś musi się stać, żeby to wsparcie wyszło poza laptopy i telefony!

Uśmiech kobiety z wózkiem, ciepły i wspierający, skierowany w stronę kobiety w ósmym miesiącu ciąży, nie wydaje się wielką pomocą, ale to symbol. Bycia razem, zrozumienia, otwartości. Mnie wystarczył dzisiaj do poprawienia nastroju a nawet fizycznego samopoczucia. Małe rzeczy naprawdę potrafią działać cuda.

Jedna myśl nt. „Uśmiech kobiety z wózkiem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>