Dzienne archiwum: 5 czerwca 2017

Krótko o podziwie…

Podziwiam zorganizowanie niektórych matek…. Na homeschoolingowy piknik zawsze mają homemadowe żarcie w kolorowych pudełeczkach. Wszystkie ich jaglane klopski są tego samego kształtu i rozmiaru. To jest takie piękne, że zapiera dech.

Chciałabym chociaż raz, położywszy dzieci spać wieczorem, znaleźć w sobie samozaparcie żeby zamiast siedzieć na fejsie zrobić jedzenie na następny dzień. Uklepać tych klopsów i je mieć. A nie czekać na poranek, kiedy każdy coś i znowu jedyne na co mnie będzie stać to ,,kupić coś po drodze”, coś, czyli bułki i ser.

Dzisiaj miałam na pikniku własne placki. Udało się! Ale kosztem starszaków cały ranek okupujących laptopa i Guciutka zamulającego w chuście, narażonego na pryskający z patelni tłuszcz. Słoik dżemu, ciastka i 2 jabłka które ja sama zjadłam potem. Jedzenie na cały dzień. Aż wstyd pisać o tym publicznie!

Teraz zamiast pisać powinnam stać i pichcić.

Ale mi się nie chce.