Nowe horyzonty

Wszystko wskazuje na to, że w tym roku spełni się nasze wieloletnie marzenie i przeniesiemy się na łono natury. Chcę stworzyć reportaż dokumentujący przebieg tego procesu… Wydaje mi się, że będzie to niezmiernie odświeżające i ubogacające doświadczenie. Już jakiś czas temu na jednej z grup dotyczących alternatywnych ścieżek życia znalazłam infomację o angielskojęzycznych doulach i położnych prowadzących szkołę w południowej Hiszpanii i ich corocznym festiwalu… Zapragnęłam tam być. Poczułam sercem strasznie mocno, że to bardzo, bardzo moje.  Jednakże ilość pracy w Londynie jaką mam ostatnio nie pozwoliła nam na dodatkowy wyjazd.

Ale nie poddałam się, to nie w moim stylu. Dodałam się do wszystkich możliwych grup dotyczących tamtego regionu, nie zniechęcałam się, że połowa postów była po hiszpańsku. Połowa po angielsku, czyż to nie cudowne?

Pewnego dnia jak zwykle wracałam z pracy pociągiem i scrollowałam fejsa. Nagle moim oczom ukazało się ogłoszenie kobiety, która szukała kogoś do opieki nad 2 końmi na jej ogromnym terenie w południowej Hiszpanii. Że możemy z ziemii korzystać jakby była nasza, nie ma tam zbyt wiele wygód ale jest potencjał pod wieloma względami. Napisałam jej po prostu, że to będziemy my. Gdy zaczęłam z nią pisać, cała się trzęsłam. Wyobraźcie sobie, co czułam, gdy okazało się, że mieszka obecnie w mieście niedaleko Londynu.

Spotkaliśmy się dzisiaj z nią i omówiliśmy wszelkie niezbędne szczegóły. Została podjęta decyzja, że Marcin pojedzie tam w październiku a my dołączymy po 2, 3 tygodniach gdy on przygotuje nam nieco przestrzeń do życia. Wyszliśmy z tego pubu a ja czułam spokój. Czyli to już. Dzieje się. Będzie pies, rower i jeszcze koń. Znaczy się dwa. Ja większość dzieciństwa jeździłam konno.

No i jeszcze te położne- doule piętnaście kilometrów dalej.

Planujemy spędzić tam minimum pół roku z nadzieją, że raczej dłużej. Następne moje marzenie to napisanie książki o tym, jak można żyć pięknie gdy wie się, że wszystko jest w nas. Patrzę na moje dzieci. Na przykład Guciutek dzisiaj znowu doprowadził mnie do łez wzruszenia. Na deptaku facet zarabiał pieniądze dmuchaniem przeolbrzymich baniek mydlanych. Miały po kilka metrów średnicy i dla malutkiego Guciutka mogły wyglądać nieco przerażająco gdy tak miotały się w powietrzu. W chwili gdy jedna z nich leciała w naszym kierunku, małe uczepiło się rączką mojej spódnicy. Spojrzałam na jego twarz a ona wyrażała najgłębszą radość, zachwyt i pełne pozytywnego napięcia oczekiwanie. Jednocześnie rączusia na wszelki wypadek szukała bliskości, bo przecież niewiadomo co też taka wielka bańka wymyśli. To było tak wspaniałe. Miłość i strach. Jedno zawsze musi wygrać. Pisałam o tym ostatnio. I o tym, że nie chcemy by wygrywało to drugie, jak również nie chcemy żeby wygrywało w dzieciach. Ale one to… mają w sobie. Nie tłamsić tego to wystarczający ,,styl” w rodzicielstwie. Ja nie potrzebuję żadnego innego.

Lila szaleje a Feliks przyjął z godnością wieść o nadchodzących zmianach. Tacy są i uwielbiam oboje nieprzytomnie. Są doskonali i nie trzeba ich zmieniać. Wszystko co robię ma na celu utwierdzenie ich w tej pewności.

 

 

2 myśli nt. „Nowe horyzonty

  1. gosia

    Marysiu to wspaniale że spełnicie swoje marzenia i że się nimi dzielisz na blogu, jak również swoimi doświadczeniami i wiedzą. Od pierwszych wpisów które tu przeczytałam, niezmiennie mnie zachwycasz i inspirujesz. Nie myślałaś o tym by nagrywać vlogi i dzielić się w ten sposób swoim stylem życia i pracą z szerszą widownią, bo mimo że blog jest fantastyczny , to jest dość niszowy i niełatwo tu trafić, a treści którymi się tu dzielisz, są w moim mniemaniu bardzo wartościowe i potrzebne. Jednakże jakkolwiek udokumentujesz nadchodzące wydarzenia, czekam z niecierpliwością:)

    Odpowiedz
    1. Marysia Autor wpisu

      Bardzo dziękuję za te miłe słowa! Podniosły mnie na duchu. Owszem, mam mnóstwo pomysłów tylko niestety przy gromadce dzieci i dość intensywnej pracy znaleźć czas na cokolwiek graniczy z cudem. Może to się zmieni jak w Hiszpanii zwolnimy nieco tempo. Na to liczę. Pozdrawiam serdecznie!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>