Dzienne archiwum: 15 września 2019

Noc bez ssaka

Melduję, że pierwsza cała i zaplanowana noc bez ssaka u boku przeżyta! Przeze mnie i ssaka. Marcin zabrał ich wczoraj po południu wszystkich do swojej siostry. Pomijam szczegół, że musieli tam doejchać ponad 90 minut samochodem a ssak nie ma w zwyczaju wytrzymywać w jednym miejscu dłużej niż minutę. Ale dali radę! Bez żadnej awantury i rozpaczy. To jednak prawda, że obecność matki wzbudza w dzieciach krwiożercze instynkty :D

Ja się w nocy budziłam i chciałam opróżniać mleczarnię, ssak podobno spał słodko bez najmniejszego meltdownu. Jakie to niesprawiedliwe! Dziś ja łaknę ssaka i tęsknię a on zapewne świetnie się bawi u cioci.

Ale nic to! Jadę odebrać rower (cała nasza rodzina zaopatruje się w maszyny do zwiedzania Andaluzji i jeżdżenia rano po bułki dwa kilometry do sklepu!) a potem odwiedzić świeżo upieczoną mamę, która niedawno przepięknie urodziła przywracając mi nadzieję, że poród w szpitalu może być cudowny i wzruszający.

Żegnam się z Londynem powoli i staram się znajdować tylko te ładne strony. Powszechną uprzejmość. Parki pełne brudnych roześmianych dzieci. To, że możesz być tu absolutnie kim chcesz a wszystko ci wybaczą. Potrzebowałam tego. Potrzebowałam tego, żeby bezpiecznie dorosnąć.

Przebieram się, odcedzam baniaki z mlekiem (gdzie mój ukochany ssak!?) i zmykam! Miłego dnia wszystkim życzę. Oby każdy dostał szansę bezpiecznego dorastania.