Dzienne archiwum: 21 września 2019

Dziewczyna z kogutem

Bushy Park w poludniowo- zachodnim Londynie. Jeden z naszych ulubionych zakątków. Mnóstwo przestrzeni, prawie oswojone stada jeleni, drzewa do wspinania, ścieżki do odkrywania. W słoneczną wrześniową sobotę ludzi jest tam mnóstwo. Spotkaliśmy się z przyjaciółmi i było cudownie.

Jedna z głównych alejek. Nie dało się jej nie zauważyć. Nie dało nie przykleić łatki ,,wariatka” od pierwszego spojrzenia. Dredziara o rozbieganym spojrzeniu niosąca potężnego koguta a potem rozkładająca dla siebie i ptaszyska piknik pod sosną. Kogut pieścił się z nią jak pies, jadł z ręki, pił wodę z plastikowej nakrętki, krążył wokół właścicielki spokojnie i bez najdelikatniejszych planów na ucieczkę.

Dzieciaki oczywiście chciały pogłaskać koguta i wdały się w pogawędkę.

Podeszłyśmy, bo przecież jednak wariatka a dzieciaki wsiąkły w głaskanie i zagadywanie… Kto tam taką wie…..

Do koguta mówiła po rosyjsku. Całe jej ręce usiane były bliznami jak upiorne osiedle poprzecinane ślepymi uliczkami z planu pijanego architekta. Kogut z nią śpi. Uratowała go z farmy przemysłowej. Nie, nie ucieka. Nie, nie sra pod siebie bo jest nauczony że ma to robić do kuwety, Dzieciaki zafascynowane. Fłaszczą, kogut poddaje się miękko ale jednak woli właścicielkę.

Ale jak to miał być chicken burger…. To przecież jej zwierzątko domowe… No tak…..

Gdy się jej przyjrzałam, jej oczy wcale nie wydawały się rozbiegane. Były spokojne i skupione. Może na przetrwaniu. O które może musiała walczyć każdego dnia.

A może jakoś już jej się udało. I wygrała, jak jej kogut, który miał być przecież chicken burger.