Miesięczne archiwum: Styczeń 2020

Raz, dwa, trzy…. Zaraz zamykają bibliotekę z internetem….

… więc piszę…

Życie w Hiszpanii dokonało w nas tego, czego z nadzieją godną kani wypatrującej dżdżu, oczekiwaliśmy. Jesteśmy bardziej żywi. Tak bardzo bardziej, że intensywność tego ,,bycia żywym” uderzyła nas a bywały i dni, kiedy odczuwaliśmy ją jako nie do zniesienia. Marcin zaczął mówić, że kimkolwiek jesteś i cokolwiek ukrywasz, TU wylezie bardzo szybko. Czy lubię osobę, jaka ,,wylazła” ze mnie już po kilku dniach życia w andaluzyjskim buszu? Najpiękniejsze jest to, że to nie ma znaczenia. Prawdziwości się nie lubi lecz akceptuje lub nie. Ja zdecydowałam się ją przyjąć bez zbędnego lukrowania.

Ta osoba to ktoś, kto może zwymiotować z nadmiaru niepotrzebnych, pustych społecznych interakcji i zupełnie nie ma z tego powodu poczucia winy. Taka jest i najwyżej będzie unikać powyższych. To osoba, która zapłacze po parwowirusowej śmierci psa ale następnego zaszczepi bez mrugnięcia okiem, chociaż wcześniej uchodziła za (podobno) antyszczepionkowca (nigdy nim nie byłam ale ludzie kochający szufladki już mnie do jednej wepchnęli). To osoba, która jeszcze niedawno nie odważyłaby się powiedzieć podejrzanemu gościowi, że mu nie ufa, teraz już nie ma z tym najmniejszego problemu. Nie będzie płacić czegoś co można mieć za darmo (woda, opał, transport) ale zabierze dziecko na wycieczkę autostopem żeby kupić zupełnie niepotrzebny strój spidermena i frytki BO CHCE. I nikomu nic do tego.

Nie rozumiem, co mówi do mnie starowinka w sklepie, ale bardzo bym chciała. Uczę się hiszpańskiego po swojemu. Nie na aplikacjach, bo nie mam za bardzo internetu, ale ze składów na opakowaniach kupowanych produktów, od znajomych Brytyjczyków co siedzą tu po 20 lat, wsłuchuję się w dzieci na placu zabaw, tłumaczę sobie w swoim tempie reklamy, czytam z ust, patrzę w oczy, nie boję się.

Schudłam bo dużo się ruszam, ale nie uprawiam gimnastyki czy jogi, bo wystarczy, że muszę zejśc z góry żeby przynieść wodę z rzeki. Na umycie naczyń, które potem umyję albo nie….

Wszystko jest tu uzasadnione i ma głęboki sens oraz swoje konsekwencje. Poznajemy ludzi, którzy wierzą w odejście z kapitalistycznego systemu i bardzo inspirujące jest to, jak żyją i co mówią. 

Mnóstwo rodzin podróżuje z dziećmi, unschooling jest tu zjawiskiem powszechnym, chociaż według hiszpańskiego prawa jest nielegalny. Dziecko robi to, co widzi, to jest jądro unschoolingu, powiedział nam jeden z ojców który się u nas na jakiś czas zatrzymał. Niech widzą same sensowne rzeczy, tak sobie myślę. A nie jak chomik biegający w kółku, który biega żeby zapomnieć na chwilę, że jest w klatce.