Archiwa tagu: akcesoria

Ekscytacja

Od ponad tygodnia czuję napływ energii i dobrego samopoczucia. Miewam nawet przemyślenia, że to trochę niesprawiedliwe, że przez 8 miesięcy ledwo żyłam i teraz, na ostatku zaczynam wreszcie fizycznie przeżywać tę ciążę z należną jej radością- jak już nieraz pisałam, emocjonalnie jest to moja najlepsza z ciąż, niestety cielesność o dziwo zupełnie nie idzie z tym w parze. A przynajmniej nie szła. Bo w końcu mogę powiedzieć, że nic mnie nie boli, nie przytłacza mnie zmęczenie, smakuje mi jedzenie i mam ochotę na spotkania z ludźmi oraz na inne rzeczy o których może nie powinno się pisac publicznie :) Wcześniej- olaboga, zamknąć się, nie istnieć, zgasić światło i przeczekać!

Ta radość ma zapewne związek ze zbliżającym się porodem, bowiem od dzisiaj do ,,terminu” równo 3 tygodnie i każda moja tkanka zdaje się meldować swoją chęć i gotowość. Mleko leci już wyciśnięte bez najmniejszego wysiłku (przedwczoraj odciągałam nawet dla Lili bo męczył ją katar a wiadomo, że nie ma nic bardziej antywirusowego, antybakteryjnego i ogólnie leczącego  niż mleko mamy, nawet to przeznaczone dla cycowego następcy!) Co jakiś czas doświadczam dosyć mocnych skurczy przepowiadających i dzisiaj wyraźnie czułam ich wpływ na pozycjonowanie się główki dziecka- każdy z nich witałam z dosłowną euforią. Ciałko maleństwa jest bardzo nisko, dzięki czemu mogę swobodnie oddychać i praktycznie przestała męczyć mnie zgaga, która jeszcze niedawna doprowadzała mnie do rozpaczy (tym bardziej, że przeczytałam, że jedyne działające remedium- woda z sodą oczyszczoną- nie jest wskazana dla kobiet w ciąży). Tak więc- doczekałam tej chwili, że na pytanie ,,jak się czujesz” mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć, że świetnie!

Moje cudowne starsze dzieci jakby wyczuwały szykujące się zmiany i zachowują się spokojniej, dojrzalej. Ciągle gadają o dzidziusiu, Lila wlazła ze mną do basenu (sprawdzaliśmy jaki jest duży), Felek ,,karmi piersią” plastikowe bobasy. Wszystko to kreuje naprawdę przyjemną atmosferę. Chciałoby się powiedzieć: chwilo trwaj! Ale chociaż jest przyjemna, wolałabym przejść do następnego etapu, mając oczywiście na zawsze w pamięci, że MOŻNA w 9-tym miesiącu ciąży normalnie się poruszać, rozmawiać, trzymać dziecko na kolanach i robić zakupy. A następny etap… Trochę potrwa :) Więc nie trzeba będzie przez jakiś czas mówić nic… 

Pieluszkoteka

Mam kilkadziesiąt pieluszek wielorazowych różnego typu do użytkowania przez pół roku, poza tym za sobą (wraz z Marcinkiem) szkolenie z tejże tematyki w przemiłej domowej atmosferze, face to face. Za tę przyjemność zapłaciłam równowartość może z czterech pieluszek. Jak to możliwe?

Na naszej dzielnicy działa bowiem ,,Pieluszkowa Biblioteka” (Nappy Library), którą non profit zajmuje się pewna urocza mama rocznej dziewczynki. Przyjmuje pieluszki od darczyńców i organizuje przekazywanie ich dalej- trafiłam do niej dzięki facebookowi (chyba to nikogo nie dziwi…). Pieluszki po trzech miesiącach należy wymienić na większy, uniwersalny rozmiar, a po pół roku oddać. Przez ten czas można metodą prób i błędów dojść do tego, jakie są najlepsze i pasują do stylu życia danej rodziny.

Pomysł uważam za wspaniały i cieszę się niezmiernie, że udało nam się skorzystać, bo podobno lista oczekujących jest dosyć długa (ja dostałam swój komplet na czas, bo zainteresowałam się sprawą już w 3 miesiącu ciąży). Marcin też żywo zainteresował się tematyką i już stał się specjalistą od wkładów konopnych i wełnianych otulaczy…

Miesiąc i kilka dni przed terminem porodu nic nie jest w stanie nas ruszyć emocjonalnie poza przygotowaniami i sielankowymi wizjami noworodka w przychodzącego na świat w odnowionym, pięknie odmalowanym pokoju :) Po prostu mamy wszystko inne totalnie w d… Pieluszki w samolociki i sznureczek do podwiązania pępuszka z księżycem i gwiazdką to jedyne interesujące nas obecnie tematy!

Czego nie kupię dla dziecka?

Ponieważ serwisy parentingowe roją się od porad na temat tego, co trzeba kupić by godnie powitać nowego członka rodziny postanowiłam że nie będę gorsza i opublikuję swoją własne listę zakupową. Proszę bardzo, o to rzeczy których na pewno NIE KUPIĘ w ciąży ani później! I do niekupienia których zachęcam serdecznie jeśli tylko czujecie, że zakupowa paranoja to coś co nie do końca łączy się z waszym świato- i dziecio- poglądem.

1. Łóżeczko- nie potrzebujemy go gdyż przez kilka pierwszych lat życia dziecko będzie spało z nami. Potem pewnie dołączy do starszego rodzeństwa, ale na pewno nie w niemowlęcym łóżeczku, bo będzie już na nie za duże.

2. Bujaczki, kołyski, foteliki- po prostu nie widzę sensu. Nawet nie chce mi się tego tłumaczyć.

3. Komplet butelek, sztuczne mleko ,,w razie czego”- nie będę tego potrzebować, bo dziecko będzie karmione piersią.

4. Laktator- nie będę odciągać mleka bo nie zamierzam się rozstawać z dzieckiem przez pierwsze 6 miesięcy jego życia.

5. Miliard ubranek- dostanę jakieś od koleżnki po jej synku, więc będzie ok, bo też nie zamierzamy znać płci dziecka przed porodem i zasypywać przestrzeń toną balowych sukien w rozmiarze 1 month.

6. Wózek- dziecko będzie noszone więc nie widzę sensu kupowania żadnego typu wózka.

7. Termometry, obcinaczki, grzebyczki, grzechotki, cały ten mdły pastelowy plastikowy szit w kształcie foczek i króliczków- patrz punkt 2.

8. Mata edukacyjna- wątpię w jakość edukacji zapewnianej przez wiszące słoniki w kolorze sraczkowatym i pisk gumowej rybki czy oświecony blask aluminiowego lusterka- czuję, że świat ma więcej do zaoferowania w tym zakresie.

9. Trzyletni zapas pampersów- zamierzamy używać pieluszek wielorazowych, przez większość dnia ucząc jednak siebie i dziecko naturalnej higieny.

10. Chusteczki nawilżane- nieważne, jak eko są- i tak nie mają z ekologią nic wspólnego. I na pewno nie ze zdrowiem ani higieną.

11. Meble, przewijak itd- nie widzę potrzeby.

12. Kosmetyki – JAKIEKOLWIEK- no f***** shit

Podoba wam się moja lista? :) Niedługo napiszę też co zamierzam kupić albo już kupiłam- nie wiem tylko czy pozycji uzbiera się w ogóle na jakiś sensowny blogowy wpis. Raczej nie.

PS. Oczywiście oczekując na Felinka a potem na Lilę wykupiliśmy pół hurtowni dziecięcej. Wiele z tych rzeczy okazała się niepotrzebna bądź przynosząca więcej szkody niż pożytku. Więc powyższa lista bazuje na naszym doświadczeniu obecnym podejściu. Żałuję tylko że przy pierwszym nikt mi takiej ,,listy” nie podsunął.