Archiwa tagu: zabawa

Inspiracja, podziw

Typowy homeschoolingowy dzień za nami. 8 godzin poza domem, planetarium, plac zabaw, wyścig hulajnogowy, kanapki z humusem w piętrowym autobusie. Ból głowy matki (mnie) desperacko usiłującej odpowiadać na każde pytanie, reagować na każdą niedyspozycję, podawać bidon z wodą na czas.

A tu kolorowa rodzinka w parku. Mama, tata, bobo w nosidle, toddler pcha wózek, dwie małe dziewczynki mknące w podskokach w kierunku drewnianych drabinek. ,,Piękni”- myślę. Spacerek w godzinach szkolnych, a starsze dzieciaczki na outingu, to pewnie też ciągną homeschooling, jak ja matka pociągowa….

- Spójz na nogi tego pana- szepcze konspiracyjnie Lila starając się z całych sił nie pokazywać palcem. Tak. Zbyt zajęta byłam użalaniem się nad swoim bólem głowy, żeby dostrzec.

Tata nie miał nóg. To znaczy miał, ale sztuczne. Jak wiele się zdarzyło, ile musiał przejść dosłownie i w przenośni, by w ten dżdżysty lutowy dzień z taką radością na twarzy wybrać się z liczną rodzinką do parku?

Tak często wydaje nam się, że czegoś nie możemy. Że coś nas przerasta. Boli głowa, boli istnienie. Ale to nie tak. Nie jesteśmy stworzeni do tego, żeby się poddawać.

Fajnie, że mają tyle dzieci. Może więcej mądrych ludzi pójdzie kiedyś naprawiać ten świat.

Zrobiłam ośmiościany!

   Piszę, bo naszły mnie dzisiaj wspomnienia szkolne. Ostatnio Felek interesuje się geometrią (więc ma geometryczne ,,activity books”, youtuba odpalonego na szkoleniowych filmikach typu ,,Shapes songs”- kocham je, ile można się nauczyć słuchając mantrowego ,,I am a cone, I am a cube, I have six sides- poezja!, gdzie noga nie stanie, wyszukujemy kształtów i brył… no, jest intensywnie) więc postanowiłam uświadomić mu, że mając siatkę, sztywny papier, nożyczki i klej można samemu zrobić bryłę z tego co zostanie najpierw narysowane na papierze.

Tata wydrukował zatem siatkę ośmiościanu (inaczej nazywanego oktaedrem, co też nam się bardzo spodobało) w pracy i dzisiaj nadszedł wielki dzień. Postanowiłam spróbować.

Muszę tutaj napisać o pewnym moim doświadczeniu z gimnazjum. Przy okazji geometrii na matematyce każdy miał w domu podczas ferii (bodajże zimowych) zrobić jakąś bryłę w domu z dowolnej siatki. Pan G. spytał czy są tacy, którzy chcieliby zrobić to na szóstkę i jeśli tak, to on wydrukuje im siatki jakichś stuścianów czy osiemdziesięciosiedmiościanów, już nie pamiętam, bo i tak na wstępie uznałam to za szaleństwo- marnować ferie tylko po to, żeby dostać szóstkę z jakiejś tam matematyki?!

Nie pamiętam już także, czy sama skleciłam jeden jedyny sześcian, czy zleciłam to koleżance w zamian za napisanie wypracowania, jedno jest pewne, wyrobiłam się z tym ostatniego dnia ferii (bodajże zimowych) żeby nikt nie miał się do mnie o co przyczepić pierwszego dnia po przerwie (powrót do szkoły był dla mnie wystarczającym wrzodem na d…). Pan G., widząc moją wypocinę, powiedział skrzywiony, że stać mnie na więcej a ja za Chiny nie wiedziałam o co mu chodzi. Zrobiłam cokolwiek, po co więcej, skoro COKOLWIEK było w wymogu?! No jasne, poczułam leciutkie ukłucie widząc prace ,,szóstkowiczów”, w istocie imponujące, wielokrotnie staranniejsze niż mój nieszczęsny sześcian, mimo że przecież trudniejsze i dużo bardziej pracochłonne w wykonaniu! Ten niesmak minął mi dopiero kilka lat później, gdy jeden z ,,szóstkowiczów”, odnowiwszy ze mną kontakt na naszej klasie, poprosił o napisanie w jego imieniu listu miłosnego do wybranki. ,,Ha!- pomyślałam- a ja cię o stuścian nie proszę” :D

A dzisiaj zrobiłam dwa ośmiościany foremne, żeby sprawić przyjemność dzieciom. Nie dostałam za nie żadnej oceny a odbiorcy zareagowali entuzjastycznie, od razu też zaczęli bryły wykorzystywać w zabawie. Widziałam też dość spore zainteresowanie w ich oczach, gdy kreśliłam siatki na arkuszach brystolu. Wspomagając się tą wydrukowaną, ale czy to ważne? Ważny jest efekt. Nigdy nie cierpiałam na przerost ambicji, dostawałam częstokroć faktycznie niższe oceny niż mogłam (w mniemaniu swoim własnym bądź nauczycieli) bo generalnie w 90% zajęć szkolnych nie widziałam sensu. Zrobiłam dzisiaj te nieszczęsne ośmiościany i widzę, widzę w tym sens. Nawet jeśli już jutro zostaną zgniecione z kartoflami albo utopione z wannie, jeden błysk zaciekawienia w oku sześciolatka i pięciominutowa zabawa czterolatki w malutki ośmiościenny statek kosmiczny były tego warte.

A głupawka małego chłopca wykrzykującego pozornie bez sensu ,,Cześć! Jestem oktaedr! Cześć! Jestem prostopadłościan!” inspiruje mnie do sklecenia CO NAJMNIEJ dziesięciościanu!

To ja nie jestem ambitna? Ja? :)

20151021_141000 20151021_204232

 

Sposób na niegrzeczne dzieci

Felinek wariował i dokuczał Lili. Atmosfera robiła się napięta. Nieszczęsna Lila przyszła na skargę:

- Mamo, tseba zlobić Felkowi masaz bo jest niedobly!

Idealny sposób na spowodowanie, że ktoś z niedobrego stanie się dobry. Przyznałam jej rację. Felek oczywiście na początku nie chciał masażu, miotał się i krzyczał, że wszyscy mu przeszkadzają. Ale przyniosłam swój niezawodny (zblendowany na warsztatach z aromaterapii, najlepszy na wszystkie spadki nastroju!) miks oleju słonecznikowego z olejkami różanym, neroli i jaśminowym. Receptura miłości. Już po kilku minutach Felek przestał mieć cokolwiek przeciwko terapii :)

Po jakichś 20 minutach napięcie wyraźnie zmalało i chłopiec przestał wykonywać frenetyczne ruchy. Masaż został zakończony, na wyraźną prośbę Felka, który chciał się już bawić. Za chwilę znalazł w sobie gotowość żeby się z Lilą wykąpać w wannie (przed chwilą jej nienawidził) a potem już razem bez żadnych walk bawili się i nadal bawią, chociaż minęło już kilka godzin od zabiegu na kanapowym spa :)

Cudowne było też to, że już jakiś czas później, wieczorem piłam sobie herbatę przy nowej książce, o aromaterapii dla matek i dzieci właśnie, i akurat zaczęłam rozdział o mocy masażu z użyciem olejków eterycznych, o tym, że 30 minut po masażu ich działanie na cały organizm, nie wyłączając sfery psychicznej, jest najsilniejsze. Poczułam się tak bezpiecznie, bo to było właśnie to, czego doświadczyliśmy!

Masz niegrzeczne dziecko w domu? Zrób mu masaż. O tej zasadzie wiedzą już czterolatki.