Archiwa tagu: zdrowie

Ciało i mądrość

Jeszcze w ciąży zaczęłam czytać ,,Ciało kobiety, mądrość kobiety” autorstwa dr Christiane Northrup. Dzisiaj skończyłam. Czuję się, jakbym zamknęła (dosłownie) pewien ważny rozdział mojego życia. Oto wszystko, co od jakiegoś czasu czułam i przewidywałam, ktoś ubrał w odważne słowa a one trafiły do mojej głowy i serca. Ostateczne przekonanie o słuszności wszystkiego w co wierzę stało się faktem. Od teraz nie będę zastanawiała się jak odpowiedzieć na czyjeś pytanie tak, by nikogo nie urazić czy nie wzbudzić zbyt wielu kontrowersji. Chcę nieść swoją prawdę z podniesionym czołem. Bo ktoś już to wcześniej zrobił. Zachęta, sens, nie jestem sama!

Brzmi to wszystko może patetycznie… Nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Każdy ma wybór w kwestii tego, czym się zajmować, czemu się poświęcić, w co wierzyć, za czym podążać. Ja wybrałam. I to, co jest mi obecnie bliskie to niezachwiana pewność, że każda komórka ludzkiego ciała wie, co robi. Każda choroba to informacja, nieprzecenione narzędzie do pracy, jaką jest kreowanie własnego zdrowia i szczęścia. To MY mamy wpływ na stan naszego organizmu i ducha, skład naszej krwi, zwinność, wagę, uzębienie, włosy, porody i chód! Wszystko. Możemy to wypierać i nikomu nie zamierzam tego zabraniać ani oceniać osoby które tak postępują bo doskonale rozumiem mechanizmy które nimi sterują.

Autorka jest lekarzem i miała do czynienia z tysiącami kobiet. Przeprowadziła niezliczoną ilość operacji i pomniejszych zabiegów, aborcji, skierowań i całych procesów uzdrawiania na wielu poziomach. Otwierała oczy i macice. Asystowała przy porodach i zmianach diety. Zalecała ruch i rozwody. Pod jej skrzydłami dochodziło do płaczów, poczęć i ostatecznych reprodukcyjnych decyzji. Wspierała karmienie piersią i zawodowe rozkwity.

To niesamowite ile miejsca poświęciła w swojej książce naszym kulturowym uwarunkowaniom. Temu, jak kilka tysięcy lat nagle odwróciło dziesiątki tysięcy lat istnienia rasy ludzkiej w kierunku systemu dominacyjnego i eksploatacji zasobów nie tylko Matki Ziemi ale wszystkiego co z jej siłami nierozerwalnie splecione- mocy rodzenia i utrzymywania Życia w bardzo szerokim kontekście. I umniejszania ich znaczenia. Historia niszczenia Ziemi, pisze dr Northrup, to historia niszczenia kobiecości. Powoli ludzkość zauważa potworne błędy jakich się dopuściła i odzywają się głosy, żeby nie brnąć w ślepy zaułek. Ogromne grupy nie tylko kobiet ale i mężczyzn nie chcą mieć nic wspólnego ze sposobem funkcjonowania społeczeństwa opartym na przemocy, wyzysku i poniżaniu. Budzimy się. Ale przebudzenie w obliczu faktu, że wciąż jest się w mniejszości, mimo wszystko, wymaga wielkiej  odwagi. Ta książka jej udziela- ostatecznie i bezapelacyjnie. Głupotą byłoby nie skorzystać. Głupotą i potężną stratą.

Tak więc, w skrócie, uważam, że każda kobieta powinna przeczytać ,,Ciało kobiety, mądrość kobiety”. Mnie zajęło to 9 miesięcy (znaczące, prawda?) w najbardziej chyba decydującycm okresie mojego dotychczasowego życia. Zaczęłam miewać różnorakie wizje i przeczucia, zadaję pytania a sny udzielają mi na nie odpowiedzi. Okazało się także, że i ciało, obdarzone zaufaniem, nigdy nie wyprowadzi jaźni na manowce. Zaczęłam, pod wpływem tej nieziemskiej lektury, ćwiczyć zadawanie pytań ciału i odczytywanie odpowiedzi. Początkowo musiałam naprawdę mocno wsłuchać się w nie by odebrać jakikowiek sygnał. Teraz wystarczy że w głowie zatańczy mi jakaś idea, myśl, intuicyjny błysk- a natychmiast czuję w podbrzuszu mocne ,,tak” albo ,,nie” i wiem, co jest słuszne a co nie, z tego co sobie ,,uroiłam”. Wiem, jak to brzmi. Kilka (naście) lat temu pewnie parsknęłabym śmiechem czytając takie wywody. Ale, jak już napisałam, każdy ma wybór.

Możemy parskać sobie na wszystko i dalej chorować albo męczyć się w destrukcyjnych układach.

Możemy dostrzec własną mądrość i magiczną wręcz moc a następnie ogromnymi krokami zacząć zbliżać się do pełni życia o jakiej nam się nie śniło. A raczej o jakiej nie mówi się w naszym kręgu kulturowym w którym w cenie jest cierpienie (podobno ono uszlachetnia). Wymażmy to z podświadomości, bo możemy. Możemy wszystko. Nawet czytać 800 stronicowe książki mając trójkę dzieci w tym noworodka! I kiedy całuję moją cudną córeczkę na dobranoc, wiem, że jej przyjdzie już żyć w lepszym świecie. Dlatego, że ona sama go dla siebie kreuje już teraz.

Kucharka

Lila od jakiegoś czasu zrobiła się okropnie wybredna przy jedzeniu. Doszło do przykrego punktu, w którym ,,lubiła” tylko kilka potraw a i tak ich nie zjadała gdy były podane pod nos. Słodycze- owszem. Najlepiej cały czas, choćby w formie wyżeranego w kawiarni cukru z cukierniczki. Efekt to oczywiście biegunki, osłabienie, problemy z nastrojem. Smutna sprawa, tym bardziej, że pojawiła się jakiś czas po narodzinach Guciutka. Czyli wiadomo, jakiś tam sposób na odreagowanie czegoś co mimo wszystko jest dla niej trudne.

Dochodziło do scen nieprzyjemnych.

Pewnego dnia gdy Lila po raz kolejny odmówiła przyjęcia posiłku a ja jak zwykle się wkurzyłam, ona sama zaproponowała że zrobi danie. Było mi na tym etapie już wszystko jedno. Moja pomoc ograniczyła się do podpalenia gazu, pokrojenia cebuli i otworzenia puszki z pomidorami. Cały zamysł i reszta wykonania były jej. Ugotowane brokuły, uprażony sezam, soczewica, kasza, kostka rosołowa :D Wyszło pyszne. I zjadła.

Zjadła też dzisiaj  to co z niewielkim moim wkładem upichciła na wieść o tym, że nie ma tego, co ona niby lubi. Cała rodzina je na śniadanie kaszę z sosem i warzywami, łącznie z Lilą.

 

Hulajnoga

Dostałam przedwczoraj od mojego męża żarówiasto różową hulajnogę i już nie potrafię bez niej żyć.

Jeżdżę na niej wszędzie, na zakupy, na spacer i do pracy (bo już 10 dni temu wróciłam do funkcjonalności jako postnatal doula), Guciutka mam w chuście i jestem zachwycona. Tęskniłam w Londynie za rowerem, bo bałabym się nim po tym mieście jeździć a tym bardziej z dziećmi i brakowało mi wiatru we włosach. No to już nie brakuje :) Wszędzie jestem szybciej i czuję się fantastycznie! Nie jak objuczony osioł tylko fit mama ;)

Nie wiem właściwie po co to piszę, chciałam po prostu podzielić się tym, jak dobrze się czuję, gdy nie skupiam się na ograniczeniach, lecz na możliwościach. I że wszystkich z serca zachęcam do tego samego.